Wanda Kraków vs Lokomotiv Daugavpils – relacja + FOTO

Pierwszy, pierwszoligowy mecz na własnym torze przyszło nam rozegrać z łotewskim Lokomotivem Dagavpils. Choć rywal kibicowsko niezbyt atrakcyjny to już sportowo bardzo wymagający. Było nie było – inauguracja sezonu ligowego w Krakowie zgromadziła niespełna czterotysięczną publikę, wygłodniałą żużlowych emocji. Zapraszamy do przeczytania naszej relacji oraz oglądnięcia galerii zdjęć!

Awans do wyższej klasy rozgrywowej niezależnie od jego okoliczności był z pewnością mocnym magnesem dla publiczności, która tego dnia zgromadziła się w największej liczbie od reaktywacji klubu. Wynik sprzedaży biletów nie zrobi pewnie większego wrażenia na naszych pierwszoligowych rywalach ani na piłkarskiej konkurencji sportowej z naszego miasta tym bardziej że dawna stolica Polski małym miastem nie jest. Niemniej jednak szczelnie zapełniona nowa trybuna oraz trawiasty drugi łuk patrząc na realia jakie panują w krakowskim świecie żużlowym napawają optymizmem – progres jest zauważalny.

Wymienione okoliczności musiały zmobilizować także i nas – fanatyków krakowskiego czarnego sportu do stworzenia kolejny raz czegoś wyjątkowego. Tak też się stało – podczas prezentacji drużyny prezentujemy oprawę w formie sektorówki przedstawiającej trupią czachę w żużlowym kasku z prostym lecz wymownym transparentem „WANDA’LE”. Trudno nam oszacować wielkość młyna ponieważ na naszej stałej trybunie pojawiło się tego dnia wyjątkowo dużo przypadkowych ludzi. Bez szału ale doping jak na nasze warunki prowadzony był całkiem przyzwoicie, choć skwar i duchota które panowały tego dnia dawały się mocno we znaki.

Jeśli chodzi o aspekt sportowy to jak zwykle odsyłamy do odpowiednich stron tematycznych, które koneserzy speedwaya znają na pamięć. Nie sposób jednak nie wspomnieć o trzecim biegu którego zwycięzcą był Andriej Karpov. Panie i Panowie – 64,98 – to nowy rekord nowohuckiego owalu i od niedzieli należy on właśnie do ukraińskiego żużlowca. Mecz wbrew obawom dostarczył nam emocji i do ostatnich biegów ważyły się jego losy lecz nikt nie odmówi naszym gościom zasłużonego zwycięstwa, ponieważ byli oni zwyczajnie sportowo lepsi.

Hitem niedzielnego popołudnia stała się jednak brawurowa interwencja mundurowych, którzy z tylko im znanej przyczyny zaraz po piętnastym biegu postanowiło otoczyć około 30-osobową grupę fanów Wandy, którzy dziękowali własnym zawodnikom (zdarzenie miało miejsce w miejscu młyna, takie są widocznie reguły psiego toku rozumowania). Nie przeszkadzało im wcale to, że wśród zatrzymanych są kobiety i nieletni. Każda z osób została dokładnie spisana a grupa mogła opuścić trybunę dopiero po około godzinie od zakończenia meczu. Brawo panowie policjanci! Serdeczne podziękowanie przesyłamy również pracownikom ochrony, którzy zachowywali się wobec nas niczym strażnicy Teksasu. Wreszcie chłopaki mogli się spełnić zawodowo. Niemniej jednak komedia którą urządziła nam policja do spółki z ochroną po zakończeniu spotkania graniczy z absurdem i śmieszne to wcale nie jest bo to że ktoś jest nieco bardziej zaangażowany w doping niż reszta stadionu to jeszcze nie powód żeby traktować go jak potencjalnego bandytę. Przemyślcie ten tekst i wiedzcie o tym, że również na żużlowych trybunach roi się od policyjnych tajniaków i konfidentów. A my? A my nadal robimy swoje i się nie poddajemy! Wszyscy na Ostrów!

 

Podobała się oprawa? Chcecie następne? To wspomóżcie ultrasów Wandy! Nowe szalik z motywem z oprawy już w produkcji. Jeśli taki chcesz to klikaj w obrazek i dopisz się do listy!