Foto-relacja spod Kalisza

Z lekkim poślizgiem ale jest. Zapraszamy na naszą relację z wyjazdu pod Kalisz. Miłego oglądania!

W niedzielne południe na trybunie gości w miejscowości pod Kaliszem meldujemy się w równe 30 osób. Podróż przebiega bezproblemowo jednak tak jak tego mogliśmy się spodziewać – przy wejściu na sektor przyjezdnych napotykamy na masę utrudnień. Ochrona (po otrzymaniu ścisłych instrukcji od zarządu ostrovii) nie zgadza się na wejście na sektor ze specjalnie przygotowaną przez nas na tę okazję oprawą, argumentując a to najpierw że nie można wnosić sektorówek (nie ma takiego punktu w regulaminie, miejscowi jakoś mogli), potem twierdząc że, zawiera ona treści zakazane (śmiech, wierzcie nam że tak nie było). Negocjacje nic nie dają więc przy wejściach wdajemy się w szarpaninę z ochroną ale i to kończy się fiaskiem. Ostatecznie decydujemy się wejść na trybunę bez oprawy, nie wieszamy jednak naszych fan a jedynie transparent „ŚP. DAWID – ŚMIERĆ KIBICA JAK ŚMIERĆ BRATA”. Miejscowi w żaden sposób nie nawiązują do tragedii sprzed tygodnia. Jakby tego było mało ochroniarki postanawiają się przysrać do naszych szalików, które wydaliśmy specjalnie na okazję tego wyjazdu i grożą wyprowadzaniem z trybuny za ich prezentację co przyjmujemy z ogromnym zdumieniem i z jeszcze większym śmiechem a kończy się jedynie na groźbach. Wyprowadzony ze stadionu zostaje jedynie jedna osoba za rzekome znieważenie jaśniepana Mirosława W., którego słów wypowiedzianych pod naszym adresem nawet nie będziemy przytaczać… Świadczy to jedynie o jednym – w oBsrowie bez zmian i buractwo ichniejszego zarządu kwitnie w najlepsze. Doping tego dnia ograniczamy głównie do „pozdrowień” dla miejscowych. Mówiąc już o nich wspomnijmy, że zaprezentowali jakieś dwie sektorówki z transparentami ale nie byliśmy w stanie tego przeczytać bo były tak gównianej jakości. Po meczu przez chwilę trwa jeszcze wzajemny festiwal uprzejmości, to samo pod autokarem ale do żadnej konfrontacji nie dochodzi. Na pożegnanie przypominamy pasiakom o „paru flagach”, które „przypadkowo zostawili” w Krakowie i odjeżdżamy. Powrót bezproblemowy.

Odnośnie relacji sportowej – wiecie gdzie jej szukać ;)

Załączamy także 3 zdjęcia prezentujące ultrasowskie możliwości kibiców ŻKS. Co i jak napisali – sami widzicie. Bez komentarza. A wymachiwanie i wieszanie w młynie niby zdobycznych szalików Wandy, które tak naprawdę pochodzą z kibicowskiej wymiany sprzed lat zakrawa co najmniej na śmieszność. Co bardziej wrażliwych z góry przepraszamy za nasz nieparlamentarny język pojawiający się we wpisach dotyczących miejscowości spod Kalisza lecz jeśli ktoś tego nie rozumie to znaczy, że nigdy nie miał do czynienia z nikim i z niczym co dotyczy ich klubu. A skoro tak jest to raczej powinien/powinna zachować powściągliwość w wypowiedziach dotyczących tematu o którym nie ma się pojęcia lub trochę się dokształcić w temacie.

Z kibicowskim pozdrowieniem
WNF
Ultras Wanda Kraków